Poleca:

Aweo.pl - skuteczne pozycjonowanie.



Polecane Strony:

medandlife.com - złamania
rol-bud.net - części kramer
iist.pl - szkolenia obsługa klienta
esej24.pl - Tłumacz przysięgły Warszawa
marcom.nieruchomosci.pl - wczasy Hiszpania
Zapraszamy.
A A A

The Secret Agent

 

 

 

 

Joseph Conrad 

Tajny agent



The Secret Agent — A Simple Tale




Rozmowy pana Verloca ze Stevie’m ograniczały się do mruknięcia od niechcenia rano po śniadaniu: „Moje buty”, a i to było raczej ogólnym wyrażeniem potrzeby niż bezpośrednim rozkazem czy żądaniem. Pan Verloc uprzytomnił sobie z pewnym zdziwieniem, że właściwie nie wie, co powiedzieć Stevie’emu. Stał nieruchomo na środku bawialni i w milczeniu zaglądał do kuchni. Nie wiedział także, co się stanie, jeśli cokolwiek powie. A to wydało się panu Yerlocowi bardzo dziwne z uwagi na fakt, który nagle sobie uświadomił: że i tego typka ma na utrzymaniu. Nigdy przedtem nie poświęcił ani chwili zastanowienia temu aspektowi egzystencji Stevie’ego.

Doprawdy nie wiedział, jak z tym chłopcem mówić. Przyglądał mu się, jak gestykuluje i mruczy do siebie w kuchni. Stevie chodził dokoła stołu jak podniecone zwierzę w klatce. Próbne: „Może byś lepiej poszedł spać?”, nie odniosło żadnego skutku, więc pan Verloc porzucił nieruchomą kontemplację zachowania się szwagra i znużonym krokiem przeszedł przez bawialnię ze skrzynką kasową w ręku. Ponieważ przyczyna ogólnego zmęczenia, które czuł wchodząc na schody, była czysto duchowa, zaniepokoił się jego niewytłumaczonym charakterem. Miał nadzieję, że to nie jest początek jakiejś choroby. Przystanął na ciemnym podeście, żeby zbadać, co czuje. Ale jasność jego doznań zmącił cichy odgłos chrapania, przenikający ciemność na schodach. Odgłos ten pochodził z pokoju teściowej. Jeszcze jedna, której trzeba zapewnić utrzymanie, pomyślał — i z tą myślą wszedł do sypialni.

Pani Verloc usnęła przy lampie (na piotrze nie było gazu) palącej się jasno na stoliku obok łóżka. Spod abażuru padało oślepiające światło na białą poduszkę wgłębioną pod ciężarem jej głowy spoczywającej z zamkniętymi oczyma i włosami zaplecionymi na noc w warkocze. Obudziła się na dźwięk swojego imienia i zobaczyła stojącego nad nią męża.

— Winnie! Winnie!

Zrazu nie poruszyła się i leżała bardzo cicho, patrząc na kasę w ręku pana Verloca. Kiedy jednak, zrozumiała, że jej brat „bryka po całym mieszkaniu na dole”, jednym nagłym ruchem siadła na krawędzi łóżka. Bose stopy, jakby wytknięte przez dno perkalowego worka z rękawami, pozbawionego wszelkich ozdób i szczelnie zapiętego na guziki pod szyją i na przegubach rąk, szukały po omacku pantofli na dywaniku, podczas gdy oczy spoglądały w górę na twarz męża.

— Nie wiem, jak sobie z nim dać radę — wyjaśnił pan Verloc zrzędliwie. — Nie można przecież zostawić go na dole samego ze światłami.

Nie powiedziała nic, prześliznęła się szybko przez pokój i drzwi zamknęły się za jej białą postacią.

Pan Verloc postawił skrzynkę kasową na nocnym stoliku i operację rozbierania się rozpoczął od rzucenia płaszcza na odległe krzesło. W ślad za płaszczem poszły

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 41 Następna »